Loading presentation...

Present Remotely

Send the link below via email or IM

Copy

Present to your audience

Start remote presentation

  • Invited audience members will follow you as you navigate and present
  • People invited to a presentation do not need a Prezi account
  • This link expires 10 minutes after you close the presentation
  • A maximum of 30 users can follow your presentation
  • Learn more about this feature in our knowledge base article

Do you really want to delete this prezi?

Neither you, nor the coeditors you shared it with will be able to recover it again.

DeleteCancel

Make your likes visible on Facebook?

Connect your Facebook account to Prezi and let your likes appear on your timeline.
You can change this under Settings & Account at any time.

No, thanks

Wydziedziczeni z Kresów - Polak Jan Czerwiński w Kazachstanie

No description
by

Karol Podsiadło

on 23 April 2016

Comments (0)

Please log in to add your comment.

Report abuse

Transcript of Wydziedziczeni z Kresów - Polak Jan Czerwiński w Kazachstanie

Orkiestra pana Jana

Po śmierci Stalina warunki zaczęły się poprawiać. Za czasów Breżniewa było znacznie lepiej. Pan Jan mógł studiować ukochaną przez siebie muzykę. Po studiach w Magnitogorsku wrócił do swojego osiedla w Kazachstanie, z tytułem dyrygenta orkiestr i chórów ludowych. Uczył tam muzyki polskie dzieci. Próbowali go zaciągnąć do partii, jednak zawsze odmawiał. Tłumaczył się dużą ilością zajęć, próbami chóru i prowadzeniem orkiestry. Pan Jan był szanowanym i docenianym nauczycielem.
Jan Czerwiński ze swoją mamą
Mieszkanie w ziemiankach było trudne, 3-4 rodziny w jednej, wielkości małego pokoju.
Po pracy mama, piękną polszczyzną, uczyła go historii, religii i języka ojczystego z przywiezionego z domu modlitewnika. Na ścianach wisiały święte obrazy, przykryte, aby nie narazić się urzędnikom. W dzieciństwie pan Jan czuł się wolny, dopóki w szkole nie odczuł, że system w jakim żył jest okrutny.

Nie mieli podstawowych praw, a wiele ograniczeń, np.:
Nie mogli swobodnie przemieszczać się po okolicy.
Musieli posiadać zezwolenia na przechodzenie z wioski do wioski.
Meldowali się raz w miesiącu w urzędzie, a polski język był zakazany.

Wśród zesłańców byli w większości wykształceni ludzie. Takim człowiekiem był Niemiec Bitmajer, wykształcony muzyk po konserwatorium w Odessie. Na zesłaniu musiał pracować jako tokarz. To on po pracy uczył muzyki zdolne dzieci, między innymi młodego pana Jana.
Po przyjeździe zastali bezkresny kazachstański step i ziemianki zbudowane przez pierwszych zesłańców, którzy przybyli wiosną, pół roku wcześniej. Zostali zesłani razem z Niemcami, z którymi zaprzyjaźnili się i razem żyli.
Przeżyłem, widziałem, Tobie opowiem, a Ty przekaż innym
WYDZIEDZICZENI Z KRESÓW -
- POLAK JAN CZERWIŃSKI W
KAZACHSTANIE
Pan Jan jest bardzo szczęśliwy, że wrócił z tej „Nieludzkiej ziemi” do Polski, do swojej ojczyzny.

Wspomina:
„Nie trzeba było wysyłać ludzi w taki teren,
to nie dla Europejczyków.”

Kamieniec Podolski to teren dawniej należący do Polski, który w wyniku pierwszego rozbioru w 1772 r. został odłączony od kraju. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. nie wrócił już do Polski – wszedł w skład Republik Radzieckich.
DZIĘKUJĘ ZA UWAGĘ
Karol Podsiadło
Bibliografia:
„Polacy w Kazachstanie w latach 1940–1946” – Stanisław Ciesielski
„Czarna księga Kresów” – Joanna Wieliczka–Szarkowa

Dodatkowa pomoc:
Internet
Mapy Bing

Deportacja rodziców pana Jana była dla nich ogromnym zaskoczeniem.
Jesienią 1936 r. do domu przyszli urzędnicy NKWD i powiedzieli wszystkim:
„Zbierajcie się, jedziecie do Kazachstanu.” Mówili, że będzie im tam bardzo dobrze. Co można było wziąć ze sobą to wzięli. Jechali miesiąc w towarowych wagonach, pokonując siedem tysięcy kilometrów. Ludzie umierali po drodze, trudno było to przeżyć.

Józef Stalin – z jego rozkazu od 1935 r. przesiedlano ludność z terenów zachodniej Rosji, w jej głąb m.in. do Kazachstanu.
1. Kamieniec Podolski
2. Obwód Akmoliński
Repatriant – osoba która znalazła się poza granicami ojczyzny i do niej powraca.

Poznałem pana Jana Czerwińskiego, który jest repatriantem z Kazachstanu, urodził się tam w 1941 r. – w obwodzie Akmolińskim w polskiej rodzinie. Obecnie mieszka w Warszawie. Jego przodkowie pochodzili z Orzechówki w obwodzie Kamieniec Podolski, z której w 1936 r. zostali przesiedleni do Kazachstanu.

Zdjęcie: http://ja.gram.pl/upl/blogi/158644/img_wpisy/2013_48/MTAyNHg3Njg1243457712434565.jpg

Historia Polski wpłynęła na losy Polaków, ciężko ich doświadczając. Zwłaszcza dzieje Kresów są wyjątkowo burzliwe i skomplikowane.
Kresy to wschodnie ziemie dawnej Rzeczypospolitej, dzisiaj są to w przybliżeniu terytoria obecnej Litwy, Łotwy, Białorusi i Ukrainy.
Spotykamy ludzi, których przeszłość jest nam nie znana. A warto poznać ich niezwykłe życie.

Michaił Gorbaczow
Leonid Breżniew
W 1966 roku mama pana Jana mogła pojechać w swoje rodzinne strony Kamieńca Podolskiego i zdołała spotkać się ze swoją mamą, która przeżyła 106 lat.
W 1977 roku, dzięki komunistycznej propagandzie pan Jan, jako najlepszy nauczyciel mógł z uczniami odwiedzić Polskę. Wtedy jeszcze mocniej serce mu zabiło…
Pan Jan zorganizował polski, instrumentalny zespół „Polonia”. Całe życie związał z muzyką, jak mówi: „Żyję twórczością.” przez 25 lat jego sześćdziesięcioosobowy chór z orkiestrą zajmował pierwsze miejsca w konkursach.
Pierwszy zespół "Polonia"
Jedna z uroczystości w latach 80., podczas której występował chór i orkiestra Jana Czerwińskiego
Za czasów Gorbaczowa po 1985 roku do Kazachstanu zaczęli przyjeżdżać polscy nauczyciele, żeby w szkole uczyć języka polskiego. Wtedy też pierwszy raz zesłańcy usłyszeli o rzeczach takich jak Armia Krajowa i tym podobnych.
Przyjeżdżali dziennikarze, którzy interesowali się losami wysiedlonych Polaków. Namawiali, żeby pisać listy do polskiego rządu z prośbą o pomoc w powrocie do Ojczyzny. Niemcy w tym czasie wyjeżdżali jeden po drugim do „siebie”, a Polakom łzy leciały z oczu – czekali… Pierwsza rodzina polska wyjechała z obczyzny ok. 1990r.
Wreszcie w 2001 roku pan Jan z pomocą ludzi dobrej woli doczekał się wymarzonego powrotu do Polski. Dziś jest szczęśliwy, radosny, uśmiech nie schodzi z jego twarzy, po tym wszystkim co przeżył na „nieludzkiej ziemi”.
Pracuje w Domu Kultury „Zacisze” – prowadzi  zespół  wokalno-estradowy „Zaciszańska Nuta”, prowadzi też Męski Zespół Wokalny „Żurawie”.

Rodzicom zawsze było trudno przywyknąć. Spotykali się wśród sąsiadów i wspominali Ukrainę i Polskę. Jak to było, jaka to przyroda, bo w Kazachstanie był bardzo ostry klimat. Bywało 40 stopni poniżej zera, burany – silne burze śnieżne. Nie było dostępnego ciepłego ubrania na zimę i dzieci nie chodziły do szkoły. Po opuszczeniu wielu lekcji, trzeba było czasem powtarzać klasę. Tak było ciężko, że matki oddawały dzieci do domów dziecka, żeby i jednym, i drugim udało się przeżyć.
Nikt nie korzystał z pieniędzy do 1956 r. Towary czasem wymieniali z Kazachami. Dla Kazachów herbata miała duże znaczenie. Deportowani wymieniali ją za opał do ogrzania domów w czasie ostrych mrozów. Był to kiziak (suszone odchody zwierząt). Za jedną paczkę herbaty można było dostać zapas na całą zimę.
Rodzice wspominali mu, że pierwsze lata były dla nich bardzo trudne. Panował głód, wydzielano im jedzenie. Pracowali w polu po 13 godzin dziennie rozmawiali tylko po ukraińsku - polski był zabroniony. W czasie wojny musieli oddawać wszystkie plony dla walczącej Armii Czerwonej. W 1937 otworzono szkołę, żeby uczyć o historii Radzieckiego narodu, propagować jego politykę, poznać ideały Lenina i Stalina. Tylko przez jeden rok uczono języka polskiego, później zakazano. Szpitala nie było, leczono w punkcie medycznym, tam pielęgniarka udzielała pomocy. Powoli z roku na rok ich osada stawała się wzorcową w okolicy.
Prezentacja powstała na podstawie wywiadu z panem Janem Czerwińskim
Szczególne podziękowania dla pana Jana Czerwińskiego za przedstawienie swojej historii.
Full transcript