Loading presentation...

Present Remotely

Send the link below via email or IM

Copy

Present to your audience

Start remote presentation

  • Invited audience members will follow you as you navigate and present
  • People invited to a presentation do not need a Prezi account
  • This link expires 10 minutes after you close the presentation
  • A maximum of 30 users can follow your presentation
  • Learn more about this feature in our knowledge base article

Do you really want to delete this prezi?

Neither you, nor the coeditors you shared it with will be able to recover it again.

DeleteCancel

Make your likes visible on Facebook?

Connect your Facebook account to Prezi and let your likes appear on your timeline.
You can change this under Settings & Account at any time.

No, thanks

Życie ludzi podczas II wojny światowej

No description
by

Tomasz Knura

on 6 June 2015

Comments (0)

Please log in to add your comment.

Report abuse

Transcript of Życie ludzi podczas II wojny światowej

Życie ludzi podczas II wojny światowej
Życie Polaków podczas II wojny światowej było niewątpliwie ciężkie. Łapanki, rozstrzeliwania, zesłania czy łagry to tylko niektóre z metod dręczenia społeczeństwa polskiego przez okupantów niemieckich i sowieckich. Wszystkie te nieludzkie odruchy miały na celu zniszczenie polskości i stworzenie zgermanizowanego i zrusyfikowanego społeczeństwa niewolniczego, które pracowałoby na chwałę i dobrobyt państwa niemieckiego i sowieckiego. Pomimo różnic w metodach terroru tych dwóch okupantów, ich cele były podobne. Chęć wyzysku w jak najwyższym stopniu oraz same ideologie, których uczono Niemców i Sowietów dopuszczały krwawe metody rozprawiania się z różnymi narodami, w których kręgu znajdowali się między innymi Polacy.
Życie pod okupacją
Początek
Już od samego początku wojny hitlerowskie Niemcy były przygotowane do zniewolenia Polaków. W 1939 roku Adolf Hitler powiedział : „Tylko naród, którego warstwy kierownicze zostaną zniszczone da się zepchnąć do roli niewolników”. W tych słowach zawarty jest ogół ideologii hitlerowskiej wobec Polski. Adolf Hitler szczegółowo określił zasady jakie mają panować na okupowanych ziemiach, tj. zniemczenie nadającej się do tego ludności
i wysiedlenie wszystkich tych, którzy nie dadzą się zgermanizować. Nikt jednak nie wiedział, że słowa te będą miały takie odzwierciedlenie w realiach codziennego życia Polaków. Zaczynając od podstawowych kwestii, zabroniono odprawiania nabożeństw w języku polskim, wydawania książek oraz czasopism polskich a także uczęszczania do szkół średnich, zawodowych oraz wyższych. Zmieniano nazwy ulic i miast polskich na niemieckie, np. Łódź została zmieniona na Litzmannstadt.
A co z dziećmi ?
Kolejnym pomysłem Hitlera na zniemczenie Polaków było wywożenie do Rzeszy dzieci w wieku 6-10 lat. Dzieci te, miały być wychowane w zupełnym oderwaniu od polskości, bez kontaktu z rodziną. Miały stać się niemieckimi dziećmi. Skala tego zjawiska była ogromna. Szacuje się, że w taki sposób zostało wywiezionych 150 tysięcy dzieci polskich
Wszystko by ogłupić naród...
Według dalszych pomysłów Hitlera, osoby nienadające się do zniemczenia tj. polska inteligencja, działacze, powinni zostać wysiedleni. Jednak wysiedlenie to dosyć łagodna nazwa tego, czego dokonał okupant niemiecki wobec polskiej warstwy kierowniczej. Przykładem sposobu obchodzenia się z polską inteligencją jest chociażby aresztowanie 6 listopada 1939 roku 144 profesorów i asystentów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Los tych osób był okrutny. Wszyscy zostali wywiezieni do obozów koncentracyjnych i tam zamordowani w bestialski sposób. Ta jedna sytuacja ukazuje co rozumiał Hitler pod hasłem „wysiedlenie”. W akcji eksterminacji klasy przywódczej zginęło ok. 100 tysięcy osób, 50 tysięcy w ramach rozstrzelania, a kolejne 50 tysięcy wysłano do obozów koncentracyjnych skąd tylko niewielka liczba osób uszła z życiem.
Łapanki
Kolejną metodą stosowaną wobec Polaków były tzw. łapanki. Łapanki były jedną z głównych metod na zatrzymanie większej ilości przypadkowych ludzi. Los złapanych osób był różny. Niektórzy byli zesłani na ciężkie roboty przymusowe, a inni do obozów koncentracyjnych. Cele łapanek nie były jednoznaczne. Nie tylko chodziło o zastraszanie Polaków, ale także o pozyskanie darmowej siły roboczej czy po prostu pozbycie się Polaków aby w ich domach osadzić Niemców. Łapanki były bardzo popularne na terenie okupowanym przez Niemcy. Na pewno szerzyły strach wśród Polaków a także pokazywały potęgę i zorganizowanie armii niemieckiej. Istotną metodą na ograniczenie oporu wobec okupanta było stosowanie odpowiedzialności zbiorowej. Za zachowania „antyniemieckie” nie była karana tylko osoba winna, ale także jej najbliższe otoczenie np. rodzina.
„Śmierć jednostki to tragedia – milion zabitych to tylko statystyka”. ~ Stalin
Na ziemiach okupowanych przez Sowietów również można było zaobserwować nieludzkie traktowanie Polaków i innych narodowości w celu zrusyfikowania. Zaraz po wkroczeniu Armii Czerwonej dochodziło do wielu zbrodni tj. masowe mordy, gwałty i ogólny terror. Ofiarami ich represji stawali się nie tylko oficerowie armii polskiej ale także ludność cywilna. Wprowadzono liczne ograniczenia w wolności, narzucone zostały radzieckie metody nauczania, zlikwidowano nauczanie języka polskiego. Szczególne represje ze strony sowieckiej dotknęły Kościół, rabowano majątki kościelne, niszczono przedmioty kultu religijnego, krzyże, figury świętych. Wielu księży zostało wywiezionych w głąb Rosji skąd nie było powrotu.
Radziecki plakat propagandowy
Zbrodnia katyńska
Znaną zbrodnią sowiecką, która do tej pory jest uważana za jedną z najcięższych zbrodni ludobójstwa jest Zbrodnia Katyńska dokonana przez siły sowieckie wiosną 1940 roku. Ofiarami tej zbrodni byli polscy oficerowie, którzy dostali się do sowieckiej niewoli. Los części ludzi nie jest znany do dzisiaj i zapewne nigdy nie zostanie wyjaśniony. Istnieje wiele masowych grobów, które do tej pory nie są zbadane pod kątem ilości osób w nich zamordowanych np. Kuropaty, las na skraju Mińska na Białorusi. Szacunki ofiar są bardzo różne, od 7 tysięcy do nawet 250 tysięcy. Takie przypadki ukazują skalę brutalności Sowietów wobec innych nacji.
Łagry
Mniej brutalnymi metodami stosowanymi wobec Polaków były deportacje do obozów pracy zwanych łagrami. W tych obozach głównym celem było wyniszczenie psychiczne i fizyczne człowieka. Poprzez szereg ciężkich prac wyniszczenie było tak silne, że ludziom zależało jedynie na zaspokojeniu głodu.
W obozach szerzyły się choroby, a codziennością był widok śmierci. Zasady panujące w łagrach były nie do zniesienia szczególnie dla dzieci i kobiet.
OGÓLNIE O OKUPACJI NIEMIECKIEJ I SOWIECKIEJ
Wspomnienia i historie ludzi z tamtego okresu
Józef Fatara
"Pamiętam o wszystkim. Żydzi wykopali sobie w lesie bunkier. Był taki gajowy, który o tym pewnie wiedział. Żydów było tam dziewięciu. Z tatą Janem młóciliśmy akurat cepami w stodole. Wyszliśmy z boiska gdy zauważyliśmy, że idzie chmara Niemców i czarnej policji. Poszli w stronę lasu i zastrzelili tych Żydów. Z tych domów, co były blisko lasu wezwali ludzi, by Żydów zakopali. To była godzina może piąta, szósta rano - październik, może listopad 1944 roku. Dwóch było na zewnątrz, co rąbali drzewo. Ci uciekli w stronę Rajbrotu. Pozostałych rozstrzelali. Jakiś czas potem ludzie kopali w ziemi, szukali może jakichś zakopanych kosztowności. Ale mówili, że wykopali tylko czaszkę. Jak tam potem byłem, to widziałem, że zawiesili ją na sęku, na jodle. Potem już rzadko tam chodziłem. W Bytomsku były dwie rodziny żydowskie: jedną nazywali Luksemburg, drugą Chaim. Chaim był biedny. Luksemburg miał sklepik, ale był bezdzietny. To był uczciwy Żyd i chętnie pomagał innym, zwłaszcza przy leczeniu i cieleniu bydła. Ludzie opowiadali, że jego żonę Niemcy zastrzelili potem w Wiśniczu".
"W pobliżu naszego domu, po drugiej stronie drogi w drewnianym, długim domu mieszkała Żydówka z dwójką dzieci: chłopcem i dziewczyna w wieku 12 - 13 lat. Uczyli się potajemnie u naszej nauczycielki pani Śliwkowej. Już nie pamiętam, jak się nazywali. Kiedy wszystkich Żydów zabierali do getta, oni się gdzieś w sąsiedztwie ukrywali. Ale potem, pewnie z obawy przed Niemcami, wymówiono im mieszkanie i wrócili do siebie. Matka z dziećmi zamieszkała na strychu. Żywili ich ludzie ze wsi. Wiosną 1943 roku od strony Łąkty podjechał niemiecki samochód. Wśród nich był policjant Helt z Posterunku Policji w Trzcianie. Niemcy mieli też psa. Wywołali Żydów z tego strychu, wyprowadzili ich za dom. Matka błagała Niemców, żeby najpierw zabili dzieci, nie ją. Nie chciała bowiem, żeby dzieci patrzyły na jej śmierć. Helt z automatu zastrzelił dzieci. Matka zasłoniła oczy dłońmi. Niemiec w końcu strzelił i do niej. My, jak to ciekawe dzieci, pobiegliśmy we dwóch. Kuknęliśmy za dom. Zobaczyliśmy trupy drgające jeszcze w konwulsjach. Poraził nas strach. Pobiegliśmy do szkoły. Trzęśliśmy się cały czas ze strachu. Po powrocie do domu opowiedziałem o tym mamie. Dostałem od niej straszne smary. Podobnie na drugi dzień w szkole. Po wojnie przyjechał zakład pogrzebowy z Bochni, odkopali zwłoki zamordowanych Żydów, złożyli je do drewnianej, z szarych desek zbitej trumny i gdzieś wywieźli."
Bolesław Łękawa
Podczas II wojny światowej, Pani Domoń miała 14 lat. Wraz z rodzicami, trojgiem braci: Andrzejem, Piotrem i Janem, mieszkali w Ruszelczycach pod nr 27. Z nakazu sołtysa wsi, wyżej wymienieni bracia musieli wyjechać na przymusowe prace do Niemiec, za którą otrzymywali wynagrodzenie w postaci jedzenia i ubrań, zaś Pani Bronisława została
w rodzinnym domu i razem z rodzicami zajmowała się gospodarstwem rolnym. Doiła krowy
i siała kukurydzę i zboże. Wspomniała, by upiec chleb musieli zmielić zboże na ziarnach. Płacząc, mówiła, że wszyscy przeżyli głód, nędze i ubóstwo. Z żalem, przyznała, że nie mieli co jeść, bo Niemcy zabrali im najbardziej mleczną krowę. Pani Bronisława ukończyła tylko
III klasę dodając, że w szkole otrzymywała dożywienie w postaci ogryzków i skórek z chleba. Na ziemiach odzyskanych wysiedlano ludzi. W Ruszelczycach brakowało dużo rodzin, gdyż sołtys przychodził i kazał im się stąd wynosić. Ale jej rodzina, mimo nakazu schowała się
w lesie i w taki sposób po jakimś czasie wrócili. Pytając co się stało z braćmi odpowiedział,
że jeden zmarł na nerki, zaś drugi i trzeci w kopalni. Pani Bronisława wraz z ojcem i matką zostali wywiezieni na Mazury. Tam jej rodzice zmarli, zaś ona po latach wróciła do cioci, która mieszkała w Przemyślu. Po jakimś czasie okazało się, że dom rodzinny w Ruszelczycach został przypisany na nią. Nasza bohaterka pomimo przeżytej wojny mając na dzień dzisiejszy 91 lat jest w bardzo dobrej formie .
Bronisława Domoń
Pani Zenobia Hyża nie zapamiętała dokładnie czasów wojennych, lecz w wieku 12 lat stała się jedną z ok. 2 mln osób, które zostały wysiedlone na “ziemie odzyskane”. Tamte czasy utkwiły najbardziej w jej pamięci, co stanowiło główny temat jej opowiadań.
9 kwietnia 1945 roku trafiła do wsi niedaleko Olsztyna, gdzie miała rozpocząć nowe życie. Przed przyjazdem, jak wiele rodzin, zmuszono do transportu najpierw samochodem do stacji kolejowej, a następnie pociągiem w wagonach bydlęcych na północny - zachód. Bohaterka opowiedziała również, że żołnierze dbali o to, by każda rodzina nie trafiła do takiej samej wsi, w której mieliby swoich sąsiadów. Trafiając do domostw, ludzie odkryli pustkę. Niemcy w obawie przed Armią Czerwoną uciekali na zachód, jednak nie niszczyli całej infrastruktury, bo wierzyli, że tam wrócą po wojnie. Jednak komunistyczne rządy utrudniały powrót Niemców, a te tereny wcielono do Polski, czyli Warmię i Mazury, Śląsk i Pomorze Zachodnie. Z Kresów Wschodnich, które zostały wcielone do ZSRR przesiedlono większość Polaków, a ci, którzy zostali, musieli przyjąć radzieckie obywatelstwo. Natomiast z terenów Polski wysiedlono Ukraińcow w ramach akcji “Wisła”.
Przyjęcie nowego mieszkania było bardzo proste. Rodzina znajdowała samotny dom, zgłaszano do kierownika, że przejmuje się dany obiekt, a następnie zatwierdzano to. Jednak z przydzielonym polem było różnie. Przed wojną na tych terenach dominowały wielkoobszarowe gospodarstwa rolne przynoszące wysokie dochody, jednak komuniści zakazali posiadania ziem do określonej wielkości (najczęściej 50 ha), by rozdać pozostałe bezrolnym i zdobyć ich poparcie. Taka sytuacja powodowała uzyskiwanie plonów tylko na własne potrzeby, nie mając nic na zarobek, dlatego ludzie podejmowali dodatkową pracę.
Pani Zenobia opowiedziała, że do mieszkania, do którego się przeprowadzili, zapukał pewien Niemiec, którego był to prawowity dom. Ojciec jej rodziny, który nie znał niemieckiego, dogadał się z nim, że mogą tym mieszkaniem się podzielić. Stary, samotny przybysz zamieszkał w jednej izbie, a oni zostali w dwóch pozostałych. Jednak pewnego razu stwierdził, że dobrze będzie, jeśli wróci do ojczyzny, bo przebywał już nie na terytorium własnego kraju, tylko w Polsce. Pojechał i już nie wrócił.
W trakcie pobytu, na środku wsi leżało 90 zabitych żołnierzy w jednym rzędzie, gotowych do pochówku. Przybyły kierowca zabrał ich do niewiadomego miejsca, by nie próbowano ukraść mundurów lub innych osobistych rzeczy.
Pani Zenobia wróciła na te tereny, lecz zamieszkała w Średniej, przed wojną była w Ruszelczycach i wspomina, że lepiej żyje jej się tutaj niż po przesiedleniu.
Zenobia Hyża
I Wiele innych niezwykłych osób
Wszystkich spisanych wspomnień nie da się umieśćić w jednej prezentacji więc postanowiłem wstawić parę stron wartych zobaczenia:
http://falkowa.maranatha.pl/pages/wojna_zycie.htm
http://www.zegocina.pl/historia/opracowania/wspomnieniatragedii.htm
http://www.krzywcza.pl/?zbior-wspomnien-mieszkancow-gminy-krzywcza-z-okresu-ii-wojny-swiatowej-na-terenie-gminy-krzywcza,589
http://www.polskieradio.pl/7/129/Artykul/1221050,Historie-zapamietane-Trudnosci-zycia-codziennego-w-czasie-okupacji
Full transcript