Loading presentation...

Present Remotely

Send the link below via email or IM

Copy

Present to your audience

Start remote presentation

  • Invited audience members will follow you as you navigate and present
  • People invited to a presentation do not need a Prezi account
  • This link expires 10 minutes after you close the presentation
  • A maximum of 30 users can follow your presentation
  • Learn more about this feature in our knowledge base article

Do you really want to delete this prezi?

Neither you, nor the coeditors you shared it with will be able to recover it again.

DeleteCancel

Make your likes visible on Facebook?

Connect your Facebook account to Prezi and let your likes appear on your timeline.
You can change this under Settings & Account at any time.

No, thanks

Andrzej Walkowiak

No description
by

Anna Maria

on 22 May 2014

Comments (0)

Please log in to add your comment.

Report abuse

Transcript of Andrzej Walkowiak

Rodzice
Jadwiga (ur. 1919- zm.2003r.)
Franciszek (ur.1912- zm.1986r.)
Syn Władysław (ur.1941), córka Janina (ur.1944), córka Krystyna (ur.1946), syn Zenon (ur.1954-zm. 2001), syn Andrzej (ur. 1958), syn Roman (ur.1962).
Rodzinny dom, przy ulicy Mickiewicza.
Po śmierci mamy, tradycją stały się coroczne spotkania całej naszej rodziny w dniu Wszystkich Świętych. Zawsze odbywają się one w „naszym” rodzinnym domu. Najstarszy brat Władysław (prof. chemii mieszkający we Wrocławiu) sporządza na każdym z tych spotkań, listę obecnych na nich członków rodziny.
Odrestaurowany zegar bijący - pamiątka po dziadkach.
Tradycją jest umieszczanie listy sporządzonej przez Władysława w zegarze. Na jej podstawie powstaje swoista kronika, dzięki której wiadomo jak powiększa się rodzina.
W przedszkolu przy ul. Ignacego Paderewskiego ukończył I i II klasę szkoły podstawowej.
Naukę kontynuował w Szkole Podstawowej przy ulicy Szkolnej (klasy III- VIII). Po ukończeniu miejskogóreckiej podstawówki wybrał Zasadniczą Szkołę Zawodową w Rawiczu.
Spełnienie dziecięcego marzenia - własny motorek.
W 1983 roku zawarł związek małżeński z Danutą.
Córka Kinga (ur. 1983), syn Karol (ur.1985).
Po latach ciężkiej pracy 15 grudnia 1999 roku powstała spółka „WALBET ”jako przedsiębiorstwo zajmujące się budownictwem przemysłowym.
Firma w Miejskiej Górce zatrudnia około 200 pracowników.
Materiały do produkcji betonu.
Firma dysponuje bardzo dużą bazą pojazdów specjalnego przeznaczenia.
Sortownia materiałów do produkcji betonu.
Nagrody, wyróżnienia, podziękowania.
Kościół Parafialny pod wezwaniem św. Mikołaja Miejskiej Górce
Krajowa Izba Gospodarcza po raz piąty przyznała firmie Certyfikat „Przedsiębiorstwo Fair Play” oraz Złotą Statuetkę.
Zuzanna Sroka: Urodził się Pan w Miejskiej Górce. Niech Pan opowie nam o losach swojej rodziny i o posiadanych pamiątkach.
Andrzej Walkowiak: Urodziłem się 19 grudnia 1958 roku, jako piąte dziecko w rodzinie. Mam pięcioro rodzeństwa: brata Władysława (ur.1941), siostrę Janinę (ur.1944), siostrę Krystynę(ur.1946), brata Zenona (ur.1954-zm. 2001), brata Romana (ur.1962).
Moi rodzice Jadwiga (ur. 1919- zm.2003r.)i Franciszek (ur.1912- zm.1986r.) pochodzili z pobliskich wsi. Ojciec z Woszczkowa, a mama z Roszkowa. Oboje z rodzin wielodzietnych. Poznali się przed II wojną, związek małżeński zawarli w 1940 roku i zamieszkali w Miejskiej Górce. Ojciec pracował na kolei, mama była gospodynią domową. Zajmowała się opieką i wychowaniem dzieci. Mój rodzinny dom znajduje się przy ulicy Mickiewicza. Ten budynek został kupiony przez rodziców mojej mamy. Większość mojego rodzeństwa mieszka w Miejskiej Górce. Nasz rodzinny dom, przy ulicy Mickiewicza jest po gruntownym remoncie. Mieszka w nim moja bratanica Ania , córka zmarłego Zenona. Ten budynek w którym się wychowaliśmy, jest dla nas wszystkich największą pamiątką. Wisi tu odrestaurowany po dziadkach zegar. Po śmierci rodziców, tradycją stały się coroczne spotkania całej naszej rodziny w dniu Wszystkich Świętych. Zawsze odbywają się one w „naszym” domu rodzinnym. Najstarszy brat Władysław (prof. Politechniki Wrocławskiej) sporządza na każdym z tych spotkań, listę obecnych na nich członków rodziny. Powstaje swoista kronika –na jej podstawie wiemy jak powiększa się rodzina. Tradycją też jest umieszczanie tej listy w zegarze. Najwięcej fotografii rodzinnych ma w swoich albumach moja najstarsza siostra Janina. Cała nasza rodzina jest mocno związana z Miejską Górką.

Ola Walkowiak: Do jakich szkół Pan uczęszczał ?
Andrzej Walkowiak: Jako dziecko chodziłem do przedszkola przy ulicy Ignacego Paderewskiego, obecnie uczęszcza tam nasza wnuczka Julia.
Do Szkoły Podstawowej uczęszczałem przy ulicy Szkolnej. Po ukończeniu podstawówki wybrałem Zasadniczą Szkołę Zawodową w Rawiczu, gdzie uzyskałem tytuł Mechanika Maszyn Budowlanych. Wiedzę poszerzałem na licznych kursach specjalistycznych. Obecnie biorę udział w sympozjach dotyczących Odnawialnych Źródeł Energii.

Zuzanna Sroka: Jakie było Pana największe dziecięce marzenie ?
A.W.: Moim pierwszym poważnym marzeniem było posiadanie wspólnie z bratem Romanem małego motorka.

O.W.: Czy któreś z tych marzeń się spełniło?
A.W.: Tak. Tata kupił nam motor „Jawkę”

Zuzanna Sroka: Czym zajmował się Pan po zakończeniu edukacji.
Andrzej Walkowiak: Podjąłem pracę w miejskogóreckiej cukrowni, ukończyłem różne kursy doskonalące, zdobyłem uprawnienia do kierowania samochodami ciężarowymi.

Ola Walkowiak: Odbył Pan zasadniczą służbę wojskową w Ełku, daleko od domu . Czy pobyt w wojsku miał na Pana wpływ? Czym zajmował się Pan po powrocie do Miejskiej Górki?
A.W.: Trafiłem do wojsk inżynieryjnych, pracowałem przy budowie lotniska w Bydgoszczy gdzie nabrałem praktycznej wiedzy budowalnej. Wojsko mnie umocniło. W moim przypadku trafnym jest powiedzenie „Co cię nie zabije, to cię wzmocni”. Służbę wojskową ukończyłem przed stanem wojennym.
Przyszedł czas kiedy pomyślałem o stabilizacji, poznałem swoją przyszłą żonę Danutę. W 1983 roku zawarliśmy związek małżeński. Mam dwoje dzieci, córkę Kingę (ur. 1983), syna Karola (ur.1985). Obecnie moja żona jest współwłaścicielem firmy „WALBET”. Pomaga mi w jej prowadzeniu.

Z.S.: Pana dzieci są dorosłe. Czy założyły już swoje rodziny, czy jest Pan dziadkiem?
A.W.: Syn Karol z żoną Joanną mają dwoje dzieci: córkę Julię i syna Wojciecha. Córka Kinga z mężem Damianem mają dwóch synów: Wiktora i Piotra. Moje dzieci są współwłaścicielami firmy, z tym że Kinga obecnie zajmuje się wychowaniem synów. Jestem więc dziadkiem, z czego jestem bardzo dumny. Jak tylko czas mi na to pozwala spędzam z nimi każdą chwilę. Daje mi to wiele radości.

Ola Walkowiak: Spółka „WALBET” to firma rodzinna, kiedy powstała i jakie były początki Pańskiej działalności gospodarczej?
Andrzej Walkowiak: Na początku lat 80-tych z bratem Romanem staraliśmy się wykorzystać swoje doświadczenia oraz nabyte wcześniej umiejętności i rozpoczęliśmy działalność gospodarczą. Były to trudne czasy, gdzie w okresie „komuny” krzywo patrzono na prywatnych przedsiębiorców. Powiem więcej robiono wszystko by ich starania utrudnić( masa formalności do załatwienia, pozwoleń, niechęć władz lokalnych ,niestety niektórych mieszkańców). Na początku działalności mieliśmy z bratem „ŻUKA”, samochód który służył nam do przewożenia towarów. Równocześnie, mając kilka hektarów pola, uprawiając warzywa, ciężko pracowaliśmy na zakup ciężarówki. Kolejnym etapem było powstanie Zakładu Robót Drogowych. Po latach ciężkiej pracy 15 grudnia 1999 roku powstała spółka „WALBET ”jako przedsiębiorstwo zajmujące się budownictwem przemysłowym.

Zuzanna Sroka: Skąd pomysł na nazwę dla Pana firmy ?
A.W.: Nazwa składa się z dwóch członów WAL od nazwiska Walkowiak i „BET” od wyrazu beton( profil naszej działalności).

O.W.: Czy pozyskanie funduszy na rozpoczęcie działalności, było zadaniem łatwym?
A.W.: Niestety zdobycie funduszy na działalność było bardzo trudne i wymagało wiele determinacji. Mogliśmy liczyć na oszczędności oraz nieduże kredyty.

Z.S.: Co zdecydowało o początkowej lokalizacji Pana zakładu w Miejskiej Górce?
A.W.: Chciałem, by firma powstała w okolicach mojego miasta rodzinnego. Tak się złożyło, że mogłem nabyć teren po byłej betoniarni.

O.W.: Jest Pan największym pracodawcą w gminie. Ilu pracowników obecnie Pan zatrudnia ?
A.W.: Firma w Miejskiej Górce zatrudnia ponad 200 pracowników.

O.W.: Czy prowadzi Pan działalność gospodarczą poza terenem gminy Miejska Górka?
A.W.: Tak. Od 7 lat w gminie Zagrodno pod Legnicą mamy żwirownię, a od 3 lat funkcjonuje tam również betoniarnia. Obecnie powstaje betoniarnia w Śremie.

Z.S.: Czy spodziewał się Pan , że firma tak się rozbuduje?
A.W.: Nie.

O.W.: Jaki jest Pana sposób na osiągnięcie sukcesu ?
Z.S.: Ciężka praca i determinacja w dążeniu do celu.
Ola Walkowiak: Czy uważa się Pan za postać „ważną” dla rozwoju gminy Miejska Górka ?
A.W.: Nie. Czuję się jak przeciętny mieszkaniec.

Zuzanna Sroka: Firma „WALBET” otrzymała tytuł Przedsiębiorstwo Fair Play. Czy jest to pierwsze wyróżnienie dla firmy?
Andrzej Walkowiak: Tę nagrodę otrzymaliśmy po raz piąty. Wcześniej Gmina Miejska Górka wyróżniła nas za osiągnięcia gospodarcze i jej promocję, tytułem lidera przedsiębiorczości.
W 2009 r. otrzymaliśmy Nagrodę Społeczno-Gospodarczą Powiatu Rawickiego w kategorii Gospodarczej. Zostaliśmy również wyróżnieni tytułem „Mecenas Kultury Ziemi Rawickiej”. W roku 2012 uzyskaliśmy certyfikat jakości „Dobry Beton”.

Z.S.: Jest Pan znany z działalności charytatywnej. Jaki ma Pan wkład w rozwój miasta i gminy Miejska Górka?
A.W.: Blisko związany jestem z miejskogórecką Ochotniczą Strażą Pożarną, brat Zenon był wiele lat komendantem. Już jako dzieci (7-8 lat) należeliśmy do OSP Miejska Górka. Po latach otrzymałem Brązowy Krzyż Zasługi .Z sentymentu staram się pomagać przyciągać młodzież do straży, współfinansując zawody, nagrody, imprezy.
Jako firma pomagaliśmy przy wykończeniu Szkoły Podstawowej przy ulicy M. Konopnickiej. Braliśmy udział w budowie stadionu baseballowego oraz pracach remontowych na stadionie „Sparty”. Wspieraliśmy odbudowę kościoła pod wezwaniem Św. Mikołaja, po pożarze w 2011 roku. Pomagamy w organizacji imprez i festynów na terenie gminy.

Zuzanna Sroka: Jak łączy Pan pracę zawodową z życiem rodzinnym ?
Andrzej Walkowiak: Na tyle ile mam czasu. Firma „WALBET” jest firmą rodzinną, dlatego wiele czasu spędzamy wspólnie na jej terenie. Popołudniami często odwiedzają mnie również wnuki.

Z.S.: Czym lubi Pan się zajmować poza pracą, gdzie najczęściej Pan odpoczywa ?
A.W.: Przyjemność sprawia mi jazda rowerem oraz spacery z wnukami.
Odpoczynek zapewniają mi również podróże, zarówno po Polsce jak i zagraniczne. W zeszłym roku zachwyciła nas Chorwacja, chcielibyśmy tam jeszcze pojechać.

Ola Walkowiak: Jaka jest Pana największa wada i zaleta ?
A.W.: Jeśli chodzi o zaletę niech inni osądzą, wadą moją jest pracoholizm.

Z.S.: Jest Pan pesymistą czy optymistą ?
A.W.: Optymistą. Gdybym był pesymistą nie doszedł bym do tego co mam.

O.W.: Czego należy panu życzyć ?
A.W.: Zdrowia.

Dziękujemy za rozmowę. Życzymy zdrowia i wielu sukcesów.
Full transcript