Loading presentation...

Present Remotely

Send the link below via email or IM

Copy

Present to your audience

Start remote presentation

  • Invited audience members will follow you as you navigate and present
  • People invited to a presentation do not need a Prezi account
  • This link expires 10 minutes after you close the presentation
  • A maximum of 30 users can follow your presentation
  • Learn more about this feature in our knowledge base article

Do you really want to delete this prezi?

Neither you, nor the coeditors you shared it with will be able to recover it again.

DeleteCancel

Wierni oratorianie z Poznania

Autor grafiki J. Szpyt. Zdjęcia z archiwum Towarzystwa Salezjańskiego Inspektorii Świętego Jana Bosko we Wrocławiu.
by

Dariusz Bartocha

on 19 June 2017

Comments (0)

Please log in to add your comment.

Report abuse

Transcript of Wierni oratorianie z Poznania

miał troje rodzeństwa
"przywódca Piątki"
prezes Towarzystwa Niepokalanej
aktor i chórzysta
podczas okupacji pracował jako malarz
Czesław Jóźwiak
Czesiu, tata
pseudonim:

Piotr, Orwid
23 lata
Edward Klinik
Edziu
pseudonim:

Ziuk
23 lata

miał dwoje rodzeństwa
starsza siostra została Urszulanką
uczył się w szkole w Oświęcimiu
przewodniczący Samorządu
prezes Sodali
aktor, śpiewał w chórze
pracował w firmie budowlanej
Jarogniew Wojciechowski
Jaroś
pseudonim:

Ryszard
20 lat

miał starszą siostrę Ludmiłę
w wieku 11 lat przeżył odejście ojca
śpiewał w chórze, grał na pianinie
próbował komponować na fortepian
występował jako aktor
gorliwy ministrant
pracował w drogerii
Franciszek Kęsy
Frąsiu
pseudonim:

Sęp
22 lata
miał czworo rodzeństwa
marzył, by zostać salezjaninem
prezes Towarzystwa św. Jana Bosko
gorliwy ministrant, pilny uczeń w szkole
aktor i chórzysta
w czasie okupacji pracował jako malarz
Edward Kaźmierski
Eda, kompozytor
pseudonim:

Orkan
23 lata
miał pięć sióstr
w wieku 4 lat stracił ojca
jako uczeń szukał dorywczej pracy
uzdolniony muzycznie
grał na fortepianie, harmonium, skrzypcach
śpiewał partie solowe w chórze
pragnął zostać organistą
występował w przedstawieniach teatralnych
pracował w warsztacie ślusarsko - mechanicznym
Salezjanie w 1926 w Poznaniu otrzymali zrujnowany XIII wieczny kościół św. Katarzyny przy ul. Wronieckiej 9.

Do oratorium przychodzili chłopcy od 8 roku życia.
Zajęcia trwały od
14.00-17.30
18.00
była msza święta
starsi mogli zostać
do 22.00
Droga
Edward

Klinik
został aresztowany 21.09.1940
pozostali 23 września,
razem z nimi także
Henryk Gabryel
nie należący do
Narodowej Organizacji Bojowej
Poznań: 23.09.1940
> Gestapo
ul. Niezłomnych
> Fort VII
> więzienie ul. Młyńska
Wronki - 16.11.1941
Berlin: 23.04.1941
> Neukölln
> Spandau
Zwickau - maj 1942
Drezno - 18 sierpnia
ks. Leon
Musielak
salezjanin
„Właściwie to mam dwa domy: jeden na Łąkowej, drugi przy Wronieckiej 9. Nawet trudno powiedzieć, w którym spędzam więcej czasu. Dziś na przykład byłem na Wronieckiej trzy razy: przed południem, po południu u spowiedzi i wieczorem na zebraniu Towarzystwa św. Jana Bosko”.
[Eda. Dzienniczek]
Eda prowadzi dzienniczek od 1 lutego 1936]
Strzeliło mi coś do głowy, żeby pisać dzienniczek i notować w nim wszystko, co mi się przydarzy. (...) Zacząłem już w styczniu, ale pierwszy zeszyt musiałem spalić. Przez matkę. Nie mam nic do matki. Życie ma ciężkie, traktuje nas jednakowo, jest sprawiedliwa, ale czasem za bardzo pociąga za cugle. A ja tego nie lubię. Nie jestem koniem ani osłem, więc postanowiłem spróbować trochę swobody i zwiać z domu. Nie wiem, czy myślałem o tym na serio, czy tylko takie głupie myśli mi po łbie chodziły."
[Eda. Dzienniczek]




Właściwie to mam dwa domy: jeden na Łąkowej, drugi przy Wronieckiej 9. Nawet trudno powiedzieć, w którym spędzam więcej czasu. Dziś na przykład byłem na Wronieckiej trzy razy: przed południem, po południu u spowiedzi i wieczorem na zebraniu Towarzystwa św. Jana Bosko.
Eda. Dzieniczek.
Aniołkami to my na lekcjach nie jesteśmy. Rozrabiamy nawet na lekcjach religii.
Ja też mam swoje za uszami.

Eda. Dzienniczek








Strzeliło mi coś do głowy,
żeby pisać dzienniczek i notować
w nim wszystko, co mi się
przydarzy. (...) Zacząłem już w styczniu,
ale pierwszy zeszyt musiałem
spalić. Przez matkę. Nie mam nic do matki.
Życie ma ciężkie, traktuje nas

jednakowo, jest sprawiedliwa, ale czasem
za bardzo pociąga za cugle. A ja
tego nie lubię. Nie jestem koniem ani
osłem, więc postanowiłem spróbować
trochę swobody i zwiać z domu.
Nie wiem, czy myślałem o tym na serio,
czy tylko takie

głupie myśli mi po
łbie chodziły. Ale o swoim

zamiarze

napisał
em w dzienniczku. Pech chciał,
że dzienniczek wpadł w ręce matki. Wolę nie
pisać, co się w domu
działo. Wprawdzie odtąd trochę mniej gderała na
mnie , ale chodziła za
mną jak policjant, żebym czasem czegoś nie wywinął.
Eda. Dzienniczek.
Dzienniczek powstawał od 1 lutego 1936 roku.
Mam zawsze nadzieję i głęboka wiarę, że Bóg nas nie opuści i doprowadzi nas szczęśliwie pod płaszczem Wspomożycielki, chociażby przez najwieksze burze i wyboje życiowe, do domu rodzicielskiego.
Edziu Klinik, list do siostry.

Chociaż czasami nie staje się według naszego życzenia, to jednakże nie należy upadać i watpić, ale silnymi ramionami podżwignąć Jego Krzyż i iść za Nim poprzez ścieżkę życiową tak długo, dopóki sam go nie zdejmie.

Edziu Klinik, list.

Cztery gołe ściany, w oknach kraty, drzwi czarne, okute blachą wrażenie straszne, nastrój ponury. Poleciłem się zaraz opiece Bożej i rozpocząłem porządki w celi. Jestem sam. Z nikim nie można rozmawiać, przed nikim się użalić, nie usłyszy się już dobrego słowa, wszystko staje się strasznym na tej pojedynce.
O Boże dlaczego mnie tak mocno ukarałeś, czyż tak bardzo zasłużyłem sobie na to? Synu, nie rozpaczaj i nie szukaj pociechy u ludzi (...) Oddaj mi tylko miłość za miłość.
Franciszek Kęsy, list.
We Wronkach, siedząc na pojedynce, miałem czas, żeby siebie zgłębić, tam to przyszedłem do porozumienia ze swoją duszą. Tam poznałem, że robiłem źle. I tam postanowieł, żyć inaczej, tak jak kazał żyć ksiądz Bosko, żyć aby się Bogu i Jego Matce Najświętszej podobać.

Franciszek Kęsy, gryps.
Boleśnie przeżyłem pierwszą wiezienną Wigilię. Zamknięty w pojedynczej celi, zrozumiałem, czym jest dom. Zatęskniłem do matki, wobec której byłem nieraz niesprawiedliwy, i do sióstr, a szczególnie do Ulki. Ilebym dał, żeby się wsród nich znaleźć!.

Eda Kaźmierski
Oratorium
Podwórko
Kościół Wspomożycielki Wiernych.
Poznań, ul. Wroniecka 9. Wygląd obecny.
Sala oratorium
Podwórko oratorium
Kochana Liduś, Twój ostatni list przyniósł mi tę bolesną wiadomość, że Bóg powołał do siebie naszą serdecznie ukochaną Mamusię. Mimo, że zostanie mi na zawsze ten świat z takim cieniem, jednak musimy żyć i Boga chwalić, bo to jest Jego wola, a żyć to nasz obowiązek. My, Liduś, rozpocznijmy nowe życie nie patrząc na cierpienie i smutek, a mając wciąż przed oczyma obraz naszej Matki – bohaterki! oraz nasz obowiązek: modlić się do ostatniego tchnienia o spokój jej duszy. Nie rozpaczam.
Jarogniew Wojciechowski, list.
Kochana Mamusiu! Jak mógłbym Was pocieszyć? Przecież wszystko jest w rekach Bożych. Nic się nie dzieje bez Niego.

Eda, list.
Kochana Mamusiu. Tak mi tęskno wieczorem do Ciebie, przez całe życie przy Tobie byłem. Ty Mamusiu, najwięcej ze mną wycierpiałaś. Tak często mi stoisz przed oczyma. (… ) Sercem zawsze jestem przy Tobie, Matuś, i często podczas dnia o Tobie myślę.

Franciszek Kęsy, list.
W czasie Wielkiego Postu odprawiliśmy Drogę Krzyżową, którą dzięki Bogu , pamiętałem całą. W okresie Wielkiego Tygodnia wszystkie nasze rozmowy i myśli skierowane były na Mękę Pana Jezusa. W tym czasie zdecydowaliśmy się na dodatkowy post . W Wielki Czwartek, Piątek i Sobotę nie jedliśmy nic prócz zupy, którą musieliśmy spożyć.

Henryk Gabryel. Zwolniony z więzienia 3 lipca 1942 roku.
Ja się mego humoru nie pozbyłem, jeszcze figle płatam.
Raz Jantaszkowi schowałem
łyżkę i jedli razem ze Stefanem jedną (…) Kiedy zjedli,
to im łyżkę oddałem.
Franciszek w grypsie. 10 maja 1942 rok.
Przedwojenna historia z "cudownie podnoszącą się wieczną lampką" oddaje atmosferę oratoryjnego życia.

Podobnie opowiadnie o "Dziadziu" czyli Kazimierzu Karaśkiewiczu, ulubionym wychowawcy chłopców.
Władysława Różycka
siostra Czesława Jóźwiaka
Irena Łukaszewicz
i Stanisław Kęsy, brat Franciszka

Irena Łukaszewicz
i Stanisław Kęsy, brat Franciszka
6 czerwca 2003
Siostra Aniela Klinik

Franciszek
Kęsy
Edward
Kaźmierski
Edward
Klinik
Rodzina pamiętająca tamten czas i tamte historie
Sznurek
, których chłopcy kręcili podczas więziennej pracy
Full transcript