Loading presentation...

Present Remotely

Send the link below via email or IM

Copy

Present to your audience

Start remote presentation

  • Invited audience members will follow you as you navigate and present
  • People invited to a presentation do not need a Prezi account
  • This link expires 10 minutes after you close the presentation
  • A maximum of 30 users can follow your presentation
  • Learn more about this feature in our knowledge base article

Do you really want to delete this prezi?

Neither you, nor the coeditors you shared it with will be able to recover it again.

DeleteCancel

Luigi i Maria Beltrame Quattrocchi

No description
by

Patrycja Sonny

on 12 February 2014

Comments (0)

Please log in to add your comment.

Report abuse

Transcript of Luigi i Maria Beltrame Quattrocchi

Luigi i Maria Beltrame Quattrocchi
błogosławieni Kościoła katolickiego, pierwsza w historii para małżeńska wspólnie wyniesiona na ołtarze

Dnia 21 października roku 2001 Jan Paweł II beatyfikował Luigiego i jego żonę Marię. Na progu nowego tysiąclecia przypomniał Kościołowi, że chrześcijańskie małżeństwo może być drogą do świętości. Fundamentem ich zjednoczenia z Bogiem i między sobą była codzienna Eucharystia, troska o wychowanie czwórki dzieci oraz pełne oddania zaangażowanie w pracę zawodową i obowiązki domowe. On był znanym adwokatem, ona cenionym pedagogiem.
Luigi Beltrame Quattrocchi urodził się w Katanii, 12 stycznia roku 1880. Wkrótce rodzina przeniosła się do Rzymu, gdzie po ukończeniu studiów prawniczych, został cenionym adwokatem. Był także zatrudniony w różnych instytucjach państwowych. Pracę w strukturach państwa traktował jako pokorną służbę. Jego nieskazitelne życie moralne i głęboka, publicznie wyrażana wiara chrześcijańska, skłoniły wielu jego kolegów do nawrócenia i powrotu do życia sakramentalnego.

Luigi bardzo zaangażował się w tworzenie i organizowanie włoskiego harcerstwa, widząc w nim szanse do integralnego wychowania młodego pokolenia w duchu wiary i wartości chrześcijańskich. Dla pogłębienia swojej wiedzy religijnej uczęszczał na wieczorne kursy teologiczne dla świeckich organizowane przez jezuitów na Uniwersytecie Gregoriańskim.
Maria z domu Corsini urodziła się 24 czerwca roku 1884 we Florencji. Gdy rodzina przeniosła się do Rzymu, spotkała Luigiego, w którym od razu się zakochała. Była bardzo uzdolniona, interesowała się pedagogiką i bardzo wcześnie zaczęła publikować swoje eseje poświęcone wychowaniu w rodzinie. To dzięki niej mąż stał się gorliwym katolikiem. Cierpliwie zachęcała go do modlitwy i częstego korzystania z sakramentów świętych. Wieczorem cała rodzina kończyła dzień wspólną modlitwą. Maria nienagannie prowadziła dom. Była też wolontariuszką Czerwonego Krzyża. W czasie II wojny światowej organizowała pomoc dla uchodźców.
W roku 1905 razem z Marią przyjęli Sakrament Małżeństwa. Ślub odbył się w bazylice Matki Bożej Większej. Luigi i Maria bardzo czynnie uczestniczyli w ruchu "Odrodzenie Chrześcijańskie” oraz "Front Rodziny”. Wiele czasu oboje poświęcali na formację duchową. Opiekowali się także dziećmi i młodzieżą z ubogich dzielnic Rzymu. Luigi był też zaangażowany w organizowanie życia politycznego. Współpracował z ks. Sturzo, założycielem Chrześcijańskiej Demokracji, która zapobiegła przejęciu władzy we Włoszech przez komunistów po II wojnie światowej.
O głębokim życiu duchowym rodziny Qattrocchich świadczy fakt, że trójka ich dzieci wybrała życie konsekrowane, niektóre z nich doczekały się uroczystości beatyfikacyjnych swoich rodziców. Luigi zmarł 9 listopada w roku 1951 a jego żona Maria 26 sierpnia w roku 1965.

Za namową ojca duchownego po 20 latach małżeństwa Maria i Luigi złożyli ślub czystości. Luigi miał wtedy 46 lat a Maria 41. Decyzja ta podyktowana była pragnieniem wspólnego oddania się Bogu oraz wiarą w to, iż owo oddanie pogłębi ich wzajemną jedność i miłość dzięki rozwinięciu duchowego bogactwa. Maria pisała wtedy do męża:
"Mój kochany, możesz być pewny, że moja miłość do ciebie i czułość, jaką we mnie teraz wzbudzasz, są nieporównywalnie większe niż dawniej. Zrozum, że nie musisz czekać na niebo, żeby się ze mną zjednoczyć. Już teraz jesteś ze mną tak ściśle zjednoczony, jak nigdy przedtem. Pan Bóg nie dzieli, lecz łączy, bo jest Miłością. Pan Bóg jest radością, a nie smutkiem."
Szczęśliwe życie małżeńskie wzniecało w Marii pragnienie bycia ze swoim mężem na wieczność. Dawała mu wyraz w licznych tekstach, nabrało ono jednak realnych kształtów dopiero w obliczu śmierci Luigiego. Wtedy to objawiła się Marii komunia osób silniejsza niż śmierć:
"Byliśmy jedną wielką bryłą skalną, jednolitą, bo utworzoną z jednego materiału. Nigdy tak wyraźnie nie ujrzałam chrześcijańskiego małżeństwa w postaci jednolitego głazu, jak wówczas, gdy wynoszono z domu martwe ciało Alojzego. Straciłam odłamek skalnej bryły, którą razem tworzyliśmy. Ten jednolity głaz był chciany przez Boga i uświęcony przez sakrament małżeństwa, stworzony i uformowany przez wzajemne zrozumienie i miłość. To miłość sprawiła, że stał się niepodzielny, niemożliwy do rozbicia."
Na krótko po śmierci Luigiego Maria – jak sama wyznaje – odczuwała stałą obecność swojego męża, zwłaszcza podczas modlitwy oraz w trakcie przyjmowania komunii. Do tego doświadczenia przygotowali ją kierownicy duchowi, którzy zapewniali, iż w obliczu śmierci łączność Luigiego z Marią stanie się coraz głębsza i wyraźniejsza. Błogosławiona pozostawiła po sobie jedną z wielu notatek, w której daje wyraz swojej wiary w ponowne pojednanie z ukochanym w doskonałej komunii osób w niebie:
"Ufam, że Pan Bóg pozwoli nam kiedyś połączyć się w w swoim Królestwie w niebie, razem zanurzyć się w tym samym oceanie wiekuistego światła i miłości, w ogniu wiekuistej prawdy. Będziemy tam wszyscy razem, na zawsze."
Po śmierci męża Maria napisała autobiograficzne wspomnienia ich wspólnego życia, Radiografia małżeństwa. W książce tej przeczytać można między innymi jedno ze świadectw chrześcijańskiego pojmowania miłości.
"Miłość to pragnienie przyniesienia ulgi, pocieszenia, sprawienia przyjemności ukochanemu i nieustanna troska o zaspokojenie jego najskrytszych i niewyrażalnych pragnień. Gdy to wszystko nie przytłumi życia wewnętrznego, nadprzyrodzoności uczucia ani intensywności oddania się Bogu, ale stanie się niemal modlitwą w uwielbieniu ukochanego, który jest mężem, ojcem, przyjacielem i synem wszystko to będzie wyrażać prawdziwą miłość.”
"Kiedyś odłamki skalne znowu połączą się w jeden głaz, kiedyś spotkamy się w wieczności. Złączymy się na zawsze (...). Widzę go wysoko, w niebiosach, jak żywą skałę. I wydaje mi się, że obok niego jest wolne miejsce, które na kogoś czeka. To jest miejsce, do którego muszę dojść, muszę je zdobyć także gorzkimi łzami, które zalewają serce, ale pozostają w sercu. I nie znajduję ulgi w płaczu. Płaczę i pragnę, aby skalny blok utworzył się na nowo w miłości, łasce i radości. Na wieczność. Wszystko i na zawsze. ”
Full transcript